"The 4400" opowiadało o grupie ludzi, którzy na przełomie kilkudziesięciu lat zaginęli i nagle pojawili się w jednym miejscu objawiając specjalne zdolności, np. leczenie, czytanie w myślach itd. Kolejny serial o superbohaterach, hę? A właśnie, że nie - "The 4400" było serialem zdecydowanie lepszym od tak popularnych teraz "Heroes", którzy defacto czerpią garściami z uniwersum Marvela i serii X-Men przez co są bardzo wtórni. Bohaterowie "The 4400" byli zdecydowanie ciekawsi, mniej jednowymiarowi. Do tego sama kwestia nadzwyczajnych umiejętności była ciekawie rozwiązana, fabuła więc była dosyć innowacyjna.
Szkoda, bo chyba najlepszy (obok "Eureki") serial z ramówki letniej schodzi z anteny. Na szczęście finał sezonu 4 zakończył większość rozpoczętych wątków, jakby twórcy przewidywali, że seria nie zostanie więcej wznowiona.
Na pewno "The 4400" wyróżniało się bardzo klimatycznym intro. To chyba najlepsza czołówka serialu jaką znam:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz